Nasz kochany Maczek - MAK 808 K

Dlaczego łódź i działania na rzece?

 

Przestrzeń rzeki daje niesamowity, mocno zapomniany w dzisiejszych czasach potencjał. Na rzece przeplata się przyroda, historia, biologia, fizyka, ekologia i większość innych dziedzin nauki, co tworzy naturalną bardzo urozmaiconą przestrzeń do realizacji działań edukacyjnych. Zakupując naszą jednostkę chcemy pokazać, że w obszarze rzeki możemy spędzać czas cały rok, ucząc się i bawiąc jednocześnie.

Jaki plan działań?

Sezon planujemy rozpocząć na przełomie kwietnia i maja 2020 roku. Działania podzielone będą na kilka obszarów z czego główny kierunek to warsztaty edukacyjne dla dzieci i młodzieży w małych grupach do 10 osób. Oferta skierowana jest zarówno do szkół jak i osób prywatnych. Nastawiamy się przede wszystkim na realizację dłuższych rejsów tematycznych po rzece Odrze (zamki, parki, pracownie, skanseny i wiele innych atrakcji wzdłuż linii brzegowej).

Wybór jednostki pływającej.

To była niezwykle trudna decyzja. Musieliśmy pogodzić potrzeby realizacji projektu z warunkami wodnymi na rzece (co roku coraz niższy stan wody) oraz możliwościami finansowymi naszej organizacji. Miało być sporo miejsca w środku, minimalne zanurzenie, nieprzytłaczające wnętrze, możliwość odpoczynku na pokładzie słonecznym, cena adekwatna do możliwości finansowych…Poszukiwania były trudne, gdyż zebranie tych założeń w jednym projekcie naprawdę zaczynało wydawać się niemożliwe. Po wielu miesiącach intensywnych poszukiwań trafiliśmy w końcu na naszą łódź!

Historia zakupu.

Okazało się, że nasza łódź stacjonuje na Mazurach natomiast aktualny właściciel mieszka pod Warszawą. Udało się umówić na spotkanie i tak po kilku godzinach rozmów w kawiarni na lotnisku Chopina Pan Marcin zgodził się sprzedać nam łódź na korzystnych warunkach jednocześnie uzyskując gwarancję, że jednostka trafi w dobre ręce i po właściwie zakończonych pracach wykończeniowych realizować będzie działania pozytywnie wpływające na rejon, w którym będzie pływać. Mając jednakże na uwadze, że zakup kota w worku jest mało rozsądny, po kolejnym tygodniu pojechaliśmy na Mazury dokonać oględzin jachtu. Na miejscu okazało się, że stan faktyczny jest całkowicie zgodny z opisem, a sama łódź spełnia wręcz z nawiązką nasze oczekiwania. W ciągu kolejnych dwóch tygodni sfinalizowaliśmy transakcję i po kilkunastu godzinach transportu jacht dotarł do portu w Cigacicach, gdzie realizowane są prace wykończeniowe.

Historia naszego jachtu.

Zakupując nasz jacht wiedzieliśmy już, że jest to niesamowita konstrukcja, jednakże nikt z nas nie spodziewał się, że w pakiecie otrzymamy również tak niesamowitą skrzynię kolorowej historii.

Nasza łódź nie powstałaby bez dwóch fantastycznych ludzi, którzy niestety kilka lat temu nas opuścili. Mowa tu o dwóch Panach – Henryku Jaszczewskim – znanym wszystkim żeglarzom projektancie jachtów serii MAK, legendzie polskiego żeglarstwa oraz Henryku Kołodziejczyku – genialnym konstruktorze, który ten projekt zmaterializował.

Historia zaczęła się kilkadziesiąt lat temu, wtedy to Pan Jaszczewski wykorzystując dziesięciolecia doświadczeń w projektowaniu jachtów żaglowych oraz lata pływania po rzekach takich jak Wisła czy Dniepr stworzył projekt motorowej łodzi turystycznej o nazwie MAK-707 DOM. Miała być to jednostka płaskodenna przeznaczona do pływania po rzekach i kanałach, na której wygodnie mogło mieszkać 5 osób. Przypuszczamy, że ten projekt można śmiało nazwać pradziadkiem polskich projektów houseboat-ów. Po pewnych czasie Pan Kołodziejczyk zakupił od Pana Jaszczewskiego plany naszego MAKa i przystąpił do pierwszego etapu prac modernizujących sam projekt. Tak po wielu miesiącach pracy powstała zmodernizowana konstrukcja: MAK 808K. Zwieńczeniem tych prac było wybudowanie przez Pana Kołodziejczyka makiety łodzi w skali 1:10, która do dzisiaj znajduje się w rękach jego rodziny.

Przygotowano przydomowy garaż, skompletowano narzędzia i rozpoczęły się prace nad realizacją stworzonego projektu MAKa 808K. Budowa naszej jednostki zajęła Panu Henrykowi 18 lat życia i niestety na końcu tej drogi w wieku ponad 80 lat Pan Kołodziejczyk opuścił nasz świat pozostawiając dekadę swojej ciężkiej pracy nie ukończoną.

Jacht odkupił od rodziny Pana Jaszczewskiego Pan Marcin mając na celu ukończenie tej niesamowitej łodzi, jednakże karty losu również nie poukładały się korzystnie i planu nie udało się zrealizować.

W tym miejscu historii pojawiliśmy się my i nasza fundacja Rytmy Żywiołów podejmując się jako kolejni wyzwania, aby ukończyć dzieło Pana Henryka Kołodziejczyka i zwodować naszego MAKa w cigacickim porcie.

Trochę o samym MAKu

Nasza łódź to jednostka płaskodenna o wyprofilowanym dziobie, długości ponad 8m i szerokości przeszło 3m posiadająca zanurzenie całkowite poniżej 35cm i miejsce na silnik zaburtowy w studzience rufowej. Konstrukcja wykonana została z drewna dębowego. Poszycie zewnętrzne i wewnętrzne wykonane zostało ze sklejki, a pomiędzy warstwami ułożono kilkucentymetrową warstwę styropianu. Poszycie zewnętrzne (dno, burty, pokłady i dach) zostało zalaminowane i pomalowane. Ściany boczne pozostały z naturalnego dębu pomalowanego bezbarwnym lakierem.

W środku są cztery osobne kajuty oraz łazienka z prysznicem i toaletą. Cały środek został wykończony w drewnie.

Dbałość o szczegóły jest godna podziwu, a realizacja całości prac metodami dostępnymi w przydomowym garażu budzi niesamowity szacunek dla wytrwałości i kunsztu Pana Henryka Kołodziejczyka.

Przewiń do góry